Recenzja gry Bastion [iOS]

Wieki temu próbowałem pograć w Bastiona na moim wysłużonym lapku, ale niestety, nie dało się. Wszystko się cięło, nie dało się normalnie grać. Jakiś czas temu gra ukazała się na sprzęty mobilne i tak więc za 0.99 €, mogłem zacząć swoją przygodę z Bastionem na iPadzie. Nie dość że tanio, nic nie przycina to i jeszcze ten komfort przenośnego grania.


Gra rozpoczyna się od krótkiego intra, w którym to budzimy się jako dzieciak (w siwych włosach), w świecie zniszczonym przez jakąś tam katastrofę o nazwie „Calamity”. Blablabla, wielki wybuch, nie wiadomo co się stało, musimy ocalić świat i to wszystko sterując młodocianym gówniarzem. Bohater dostaje łuk, tarczę i dzielnie wykonuje swoją misję, docierając do tytułowego Bastionu – miejsca do którego będziemy ciągle wracać i z niego przenosić się na kolejne plansze.

Pierwsze uruchomienie gry, to szok. Boże, jak to ładnie wygląda! Rysunkowa grafika, przypomina nam bajkę którą sami tworzymy. Każdy ruch bohatera, dodaje jakiś element do planszy. Po prostu level rośnie nam w oczach. Do tego klimatyczny głos narratora, który opowiada nam co dzieje się na ekranie. Czasem nas pochwali, czasem skarci:). Całość z oprawą muzyczną tworzy dość nietypowy, baśniowy klimat.
Gra jest takim dość liniowym action-rpg. Z tytułowego Bastionu teleportujemy się do innych plansz, tam tłuczemy wrogów, wracamy do Bastionu, rozbudowując go, ruszając fabułę do przodu i tak w kółko. Brzmi banalnie? Możliwe, ale taki model rozgrywki zupełnie sprawdza się na tablecie. Masz wolne pięć 5-10 minut? Odpalasz Bastiona, wykonujesz misję, po czym znów wracasz do swoich obowiązków.

Oto Bastion, nasz azyl, a także warp-room do innych plansz.

Gra, mimo że liniowa, posiada dużo pierdół do zbierania. Do naszej dyspozycji oddano 11 broni (które zdobywamy automatycznie, przez całą naszą podróż), każdą z broni możemy zupdate’ować trzykrotnie wybierając odpowiedni skill. Do tego dochodzą misję poboczne – treningi nowo poznanej broni, w której za zdobyte miejsca (1, 2, 3), otrzymujemy nagrody (skille).
W czasie naszej rozgrywki – możemy posiadać dwie z jedenastu broni, a także dodatkowy skill/granat. Prócz tego możemy włączyć moce od zdobytych wcześniej bożków, np. mocniejsze ciosy przy krytycznym pasku energii, czy inne ułatwiające rozgrywkę. Po przejściu gry, możemy rozpocząć grę od nowa, posiadając zdobyte wcześniej moce/arsenał i zebrać zaległości.

Jak wypadło sterowanie na tablecie? Po uruchomieniu rozgrywki polecam w opcjach włączyć sterowanie klasyczne. Tj. z lewej strony mamy krzyżak do sterowania postacią, a z prawej przyciski do broni, tarczy. Domyślnie włączony mamy tryb klikania jak w przygodówkach 2D – gdzie klikniemy, tam pójdzie bohater. Jest to dość męczące i niewygodne. W opcjach możemy także włączyć nieskończoność żyć (wiadomo, niedzielni gracze na tablecie…), włączyć napisy, wyciszyć muzę, narratora itp.

Tak to właśnie wygląda. Przyznam, że byłem w szoku zaraz po odpaleniu.

Podsumowując tą krótką recenzję, grę polecam każdemu (jak będzie w promocji:), na razie stoi za €4.49. Jest to miły „odstresowywacz”, w którym klepiemy wrogów jednym „przyciskiem”, czasem odpalimy drugi – do obrony. Jest łatwo i przyjemnie – nigdy nie zdarzy Ci się zatrzymać fabułę w miejscu. Zawsze wiesz gdzie iść. Odpalając grę na przykładowe pięć minut, wiesz że wsiąkniesz w świat gry i nagle zrobi się godzina. Niestety czas gry nie jest zbyt długi, dlatego dla wymasterowania i zdobycia reszty „aczików” polecam rozpocząć przygodę od nowa w New Game +.
Poniższe dane, podane są na dzień pisania recenzji (22.05.2015):
Cena: 4.49€
Rozmiar: 579 MB
Wersja: 1.3

Tutorial jednej z broni. Im szybciej rozwalisz cele – tym lepsza nagroda.

plusy:
+ ładna, rysunkowa grafika
+ przyjemna i łatwa
+ to samo co na PC
minusy:
– może właśnie za łatwa?
– nieco krótka